Dzień 6: Kopalnia, bunkry i ostatnie chwile w Harrachovie

Zimno w kopalni, gorąco w słońcu przy bunkrach i wieczorne drobiazgi, które zamknęły nasz wyjazd.

Zimno w kopalni, gorąco w słońcu przy bunkrach i wieczorne drobiazgi, które zamknęły nasz wyjazd.

Trasa doliną Kamenice, kąpiele w strumieniu i wodospad jak gigantyczna naturalna zjeżdżalnia.

Każdy miał coś dla siebie – zjazdy, samotny spacer i wspólne popołudnie na kąpielisku.

Wyprawa pod wodospad, czeskie smakołyki i wieczorny spacer po punktach widokowych.

Lekka trasa na rozgrzewkę, ścieżka edukacyjna Rybárna i motoryzacyjne perełki w muzeum.

Kilka dni w górach, które zaplanowaliśmy w Harrachovie. To miejsce pokazało nam swój rytm – od wodospadów i bunkrów po małe codzienne chwile.

Przyjazd, pierwsze kroki po miasteczku i wieczór na tarasie z widokiem na zachód słońca.

Ostatni dzień w Hrabovej Dolinie był bez wielkiego planu – trochę lodów, trochę sernika, niedźwiedzie w lesie, domek na drzewie, hamak, książka. A na sam koniec jeszcze szybka przygoda, którą prawie przegapiliśmy, ale na szczęście przypomniała nam o niej pani w kawiarni.

Zamek Orawski, kawa w klimacie „Przyjaciół”, najdłuższy drewniany most i hot dogi ze stacji. Dzień pełen kontrastów i dobrych historii.

Zawody downhillowe pod domem, zimna woda w Liptowskiej Marze i Leo jako sternik rowerka wodnego. A na deser lody z lawendą i McD z widokiem na góry. Dzień regeneracji w pełni wykorzystany.