Leo idzie po kłodzie przy zachodzie słońca, Harrachov

Dzień 1: Pierwsze chwile w Harrachovie

Przyjazd, pierwsze kroki po miasteczku i wieczór na tarasie z widokiem na zachód słońca.

Do Harrachova dotarliśmy 9 sierpnia. Naszą bazą była Chata Labaika – położona wyżej, z widokiem na dolinkę i zachodzące słońce. Tuż za domem zaczynały się szlaki, więc od razu poczuliśmy, że trafiliśmy w dobre miejsce.

Zaraz po przyjeździe dostaliśmy klucze od opiekunki mieszkania. W środku było wszystko, czego nam potrzeba: kuchnia z salonem, łazienka i wyjście na taras. Prosto, ale bardzo przyjemnie. Rozpakowaliśmy się i ruszyliśmy do miasteczka.

Na zejściu natknęliśmy się na źródło św. Jana Nepomucena. Z niego płynie lecznicza woda – Leo od razu chciał spróbować i korzystał z niej z dużym entuzjazmem. Potem przeszliśmy przez Harrachov, zatrzymaliśmy się na lody „z hor”, a Leo znalazł jeszcze trochę energii na placu zabaw pod skoczniami.

Dzień zakończyliśmy kolacją na tarasie. Zachód słońca nad doliną był idealnym dopełnieniem pierwszego dnia. Leo całkiem dobrze zniósł długą podróż z wybrzeża – i wieczorem wszyscy poczuliśmy, że jesteśmy na miejscu.

Następnego dnia chcieliśmy się tylko rozruszać krótką ścieżką przyrodniczą… a skończyło się na żabkach, trampolinach, muzeum motoryzacji i niespodziewanym zwrocie akcji, który trochę nam popsuł wieczór.