Dzień 5: W stronę kamiennej ślizgawki

Trasa doliną Kamenice, kąpiele w strumieniu i wodospad jak gigantyczna naturalna zjeżdżalnia.

Tego dnia wybraliśmy trasę do wodospadu płytowego. Szlak prowadzi doliną rzeki Kamenice – zaczyna się przy markecie Norma, biegnie pod obwodnicą Harrachova, a potem wzdłuż rwącej rzeki, pełnej kamiennych stopni i naturalnych progów wodnych.

Co chwilę zatrzymywaliśmy się, żeby zejść do wody i się ochłodzić. Droga początkowo asfaltowa, po kilku leśnych odgałęzieniach zamieniła się w kamienistą, stromą ścieżkę. Ostatnie kilkaset metrów prowadziło pod górę – i tam czekała nagroda: wodospad przypominający gigantyczną kamienną ślizgawkę.

Leo miał po drodze swoje kryzysy, ale wspólnymi siłami i naszymi sztuczkami dawaliśmy radę. Offroad monster truckiem, żelki, zbieranie jagód, budowanie tam w strumyku i seria zdjęć w wykonaniu Leo – to były przystanki, które sprawiły, że trasa minęła szybciej. Na miejscu Leo bawił się autkami przy wodospadzie, a my złapaliśmy chwilę odpoczynku. Powrót – już z górki – poszedł sprawnie.

W Harrachovie zatrzymaliśmy się na bananowe shake’i i w sklepie z pamiątkami. Leo, jak łatwo zgadnąć, wybrał samochody – Skodę i ciężarówkę wojskową. Obiad z widokiem na skocznię powoli staje się naszą tradycją.

Kiedy chłopaki odpoczywali w chacie, ja poszłam do kawiarni, której nie ma na żadnej mapie. Miałam tam swój czas na zapiski z podróży. Zajrzałam do książek, a między kartkami znalazłam czterolistną koniczynę.

Na koniec dnia – nasz rytuał: hamak w lesie i domki z kijków i mchu, a potem kolacja na tarasie.

Kolejny dzień zaczął się od tajemnic pod ziemią – zejścia do kopalni, gdzie panowało zaledwie 7 stopni. A później… bunkry, które rozgrzały wyobraźnię Leo i zostawiły nam wspomnienie pełne adrenaliny.